Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzonko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzonko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 maja 2016

ufff, ukończona

Witajcie!

   Dzisiaj wczesna pobudka. Rozpoczyna się turniej piłki siatkowej w Tokio i nasza reprezentacja walczy o przepustkę do Rio. Zaczyna się tydzień kibicowania i wielkich emocji. Za kilka godzin będę ściskać kciuki.

    Teraz chcę Wam pokazać chustę, z którą walczyłam bardzo długo. Dziergałam po parę rzędów dziennie, w każdej wolnej chwili a nie było ich wiele, co się przełożyło na czas jej ukończenia. Chusta jest naprawdę sporych rozmiarów. Zrobiłam ją z cienkiej i delikatnej wełenki, bardzo przyjemnej w dotyku. Wzór bez szaleństw- prosty, tak jak lubię. Oczywiście jako zapinka- broszka na guziku. Nie był to zaplanowany wytwór, bardziej spontaniczna chęć wypróbowania włóczki ale myślę, że na chłodniejsze dni będzie w sam raz. 





Do porannej kawki mam dla Was ciasto gruszkowe z bezą


radosnego dnia
manita

poniedziałek, 16 maja 2016

jak w piosence...

Witajcie!

   Właśnie, jak w piosence, która mi siedzi w głowie od wczoraj. "Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień". Gdy byłam mała, wydawało mi się, że 40-latkowie to ludzie u kresu swojego życia. A tu rano wstałam i nic... Świat się nie zawalił. W lustrze też nie zauważyłam, aby przybyło mi nowych zmarszczek czy siwych włosów. Nic mnie w kościach nie strzyknęło, w boku nie zakuło. Żyję i mam się dobrze. 
   Pewnie, że tak- zdaję sobie sprawę z tego, że przekroczyłam jakąś życiową granicę, że właśnie rozpoczynam piątą dziesiątkę swojego życia. Nie powiem, że przechodzę nad tym do porządku dziennego, ale nie mam zamiaru się nad tym długo zastanawiać i rozwodzić. Życie idzie do przodu, wskazówka na tarczy mojego zegara też. Jestem 40- latką i pogodziłam się z tym. Znam siebie, swoje wady, swoje zalety. Mam swoją walizkę doświadczeń ale i jeszcze sporo chęci na nowe. A więc tak- mam lat 40 i dobrze mi z tym.



miłego dnia
manita

poniedziałek, 2 maja 2016

maj przyszedł

   Witajcie.

   Nastał maj, mój ukochany miesiąc i choć słoneczko nas nie rozpieszcza to i tak lubię ten czas. Jest coraz cieplej, lub powinno być, jest zielono i te kwitnące drzewa, pąki, wszechobecna zieleń. Wszystko w rozkwicie, tylko moja wena zapadłą w letarg. Nie mam ani czasu, ani siły na tworzenie. Jedną chustę dziergam już od dwóch miesięcy. Czasami wieczorem, myślę sobie- jutro już na pewno zasiądę do maszyny, kolejnego dnia nic z tego jednak nie wychodzi. No cóż. Może kiedyś to się zmieni.

   Ostatnio zdołałam sklecić wianek z pszczołą. Owada uszyłam i wymalowałam farbami i powiesiłam na balkonie, żeby słońce wywoływał.



Na dzień dobry, do kawy mam dla Was bezowe ciacho z kremem mascarpone i truskawkami. 


Miłego i słonecznego dnia.
manita

wtorek, 26 stycznia 2016

w wiosennym nastroju

Witajcie.

   Jeszcze w ostatnim poście zachwycałam się bielą zimy a tu dzisiaj po śniegu nie pozostało już tylko wspomnienie. Jest ciepło i tylko brak wszechobecnej zieleni nie pozwala sądzić, że to przedwiośnie. W takim cieplejszym nastawieniu zrobiłam sobie chustę. Jak nic chusta wiosenna, bo dużo w niej zieleni. Dodatek różu kojarzy mi się z pąkami na drzewach. Może zestawienie kolorów dziewczęce, ale na takie właśnie miałam chrapkę. 





Chustę wykończyłam falbaną z dość dużej ilości oczek, tak aby lekko się pofalowała. Kaprys taki. 


   Chcę Wam się jeszcze pochwalić moim ostatnim spożywczym odkryciem- chia, czyli nasiona szałwii hiszpańskiej. Nie dość, że bardzo zdrowe to jeszcze pozwalają na tworzenie cudownych deserów, którymi zajada się moja rodzinka. Dzieciaki same proszą o swoją codzienną porcję naturalnych witamin.


tu z poziomkami, bananem i kiwi
pycha


manita

niedziela, 13 grudnia 2015

choinka z filtrów i przechwalanki

   Witajcie.


   Ostatnio nie mam czasu na nic! Marzę o wolnym tygodniu, żeby nadgonić zaległości i zasiąść do maszyny. Nie wiem, kiedy to zrobię. Święta się zbliżają a ja daleko w lesie. Zdołałam jedynie zrobić do tej pory tylko jedną rzecz, którą chcę Wam pokazać. Choinka z filtrów do kawy. Rzecz prosta- rożek z tektury, na który ponaklejałam zwinięte kółka wycięte z filtrów do kawy. Całość ustawiłam na kieliszku z wysoką nóżką i gotowe. 




   Ten śliczny, niewielki sznur lampek kupiłam w Rossmannie za niespełna 12 złotych, takie zakupy to ja lubię.

   A teraz będę się bezwstydnie chwalić. Zobaczcie co dostałam od Mikołaja :). Musiałam być baaardzo grzeczna.


   Teraz testuję możliwości robota i muszę przyznać, że jest fajny. Wczoraj na śniadanie upiekłam bułeczki z tego przepisu. Zamiast sosu, do środka dodałam konfitury jagodowej. Zjedzone z mlekiem. Były pyszne. 



miłej niedzieli
manita

sobota, 21 listopada 2015

jesienny obrazek i domowe jedzonko

   Witam w sobotni wieczór.


   Jak tam u Was z pogodą? Macie piękną i złotą jesień? U mnie raczej plucha i dość zimno. Podobno lada moment ma spaść śnieg. Brrrr. Nie ukrywam, nie przepadam za chłodami a tym bardziej deszczem i wiatrem. Jak człowiek nie ma jesieni za oknem, musi przywołać ją w domu. Tak właśnie stworzyłam sobie jej namiastkę. Mały obrazek na tamborku. Żołędzie do pomalowane małe styropianowe jajka, owinięte włóczką. Tkaninowe liście przeszyte nitką. Pięć minut roboty a od razu na półce zrobiło się cieplej. 





    A teraz to czego u mnie ostatnio sporo. Domowy chleb na zakwasie, pyszny i pachnący. Można jeść z samym masełkiem ale ja przygotowałam domowy schab suszony w... podkolanówce. Jest pyszny i szczerze polecam. Mało pracy a smak wspaniały. Przepisów w internecie znajdziecie sporo a ja korzystałam z tego. Robiłam już kilka razy i należy do moich ulubionych domowych wędlin. 



pozdrawiam serdecznie
manita

niedziela, 15 listopada 2015

sowa

    Witajcie!


   W ten ponury poranek przybiegam do Was z kolejnym gipsowym tworem. Tym razem jest to sowa. Za formę od odlewu posłużyła mi pokrywka od opakowania lodów, wymodelowana przy pomocy ramek z plasteliny, jakoś sobie trzeba radzić ;). Skrzydełko zostało ozdobione wzorkiem zrobionym za pomocą wykałaczki w gęstniejącej gipsowej masie. 





tak wyglądała forma


    Sowa zawędrowała do pokoju córki i ma się tam świetnie.

    Z kuchennej strony donoszę, że nadal wypiekam chleby na zakwasie i od dłuższego czasu nie kupujemy ich w sklepach. Polecam serdecznie domowe wypiekanie chleba ponieważ nie jest to takie trudne i wiemy co jemy. Chleby są pyszne i długo zachowują świeżość, choć u nas nie pozwalamy im na długie leżakowanie, gdyż znikają szybko do ostatniej kromki.
     Chcę Wam polecić dwa z moim ulubionych przepisów na wspaniałe i proste w przygotowaniu chleby na zakwasie, na których receptury wpadłam w internecie i korzystałam kilkakrotnie.

Ulubiony chleb moich dzieci- pszenny na żytnim zakwasie



przepis znajdziecie tu: foodmag.pl
ja do swojego dodaję ziarna słonecznika i sezam, czasami pestki z dyni

oraz mój faworyt- razowiec



miłego dnia
manita

sobota, 24 października 2015

komplet z getrami 2

Witajcie!


   Dzisiaj pogoda dostosowała się do prawdziwej polskiej złotej jesieni. Jest pięknie. Słońce i kolorowe liście na drzewach! Taką jesień to ja lubię!

    Przychodzę do was z kolejnym włóczkowym kompletem, tym razem w beżach. Czapa i getry, kolejne rzeczy dla  maluszków. 





    Nadal karmię swój chlebowy zakwas i trenuję wypieki bochenków. Tym razem pokażę Wam pszenno-żytni chlebek z czarnuszką, po którym ani śladu ani okruszka już nie ma. Nic to, bo ciast na dwa kolejne właśnie wyrasta. 


miłego dnia
manita

niedziela, 18 października 2015

filcowy brelok

Witajcie.

    W ramach filcowych inspiracji powstał jeszcze jeden twór. Tym razem użyłam klasycznego filcu w arkuszach i różnych dodatków i tak oto powstał brelok.







    Muszę się Wam jeszcze pochwalić, że po próbach z chlebem na drożdżach, przeszłam na kolejny poziom i wyhodowałam swój własny zakwas na chleb i od pewnego czasu cieszymy się zdrowym i domowym pieczywem. Oprócz tego, że wiem z czego dany bochenek jest zrobiony to jeszcze jest pysznie. Bałam się jak diabli, ale muszę teraz przyznać, że nie jest to takie trudne, potrzeba tylko dużo cierpliwości. 

połówka bochenka, nie zdążyłam cyknąć fotki całego bochenka :)



do usłyszenia 
manita

sobota, 8 sierpnia 2015

ze starych portek

    Witajcie.

   Kto u mnie bywa ten wie, że często korzystam z przedmiotów niby niepotrzebnych. Składuję, chowam, upycham, aż szafy pękają w szwach. Wszystko mi się kiedyś przecież może przydać. Tak było i tym razem. W tym przypadku padło na stare jeansy. Trochę nowych tkanin i mamy

torebeczkę z ptaszkiem dla siostrzenicy



oraz saszetkę na dokumenty


W tej kwestii chowania starych rzeczy to, zastanawiam się czy nadal jestem chomikiem czy już zbieraczem?

   A teraz przechodzimy, już tradycyjnie, do owocowego kącika. Tym razem ciasto jogurtowe z tego przepisu. Osobiście wprowadziłam małą zmianę zastępując wanilię skórką i sokiem z limonki. Muszę powiedzieć, że wyszło pyszne. 


tak sobie dogadzamy, a cztery litery rosną ;)

miłego dnia
manita