Witajcie!
Ależ mamy piękne słonko! Cieszy mnie taka pogoda ogromnie a to po dużej części z powodu mojej ogrodowej hodowli. Nie trzeba już na noc okrywać szczenie donic w obawie, że niska temperatura zagrozi naszym roślinom.
Strasznie marzy mi się kawałek pola, gdzie mogłabym się spełniać sadząc i hodując warzywa, owoce i kwiaty. No cóż jeszcze nie teraz. Dlatego mój balkon wykorzystuję jako namiastkę "działki uprawnej" a musicie wiedzieć, że to nie lada wyzwanie na takiej "kiszce". Dodatkowo, jest to letni wybieg dla kotów, więc gospodarowanie miejscem na wagę złota.
W tym roku, mimo sprzeciwów męża- co to niby cepalia będzie, zawiesiłam na balkonie białe zasłonki. Fajnie chronią przed ostrymi promieniami słońca i zapewniają odrobinę prywatności.
To początek moich roślinnych szaleństw na balkonie, bo nie sądzę żebym na tym poprzestała. Z jednej strony mam warzywa- pomidorki i paprykę, zioła oraz truskawki i poziomki.
Z drugiej niewielką ilość kwiatów, w tym roku poszłam w biel i żółty.
Pomidor maskotka już kwitnie.
Seler naciowy wyhodowany z końcówki takiego kupionego w sklepie, ładnie odbija.
Zioła posadziłam w wiszących donicach zrobionych z butelek pet.
Mały ogródek, ale swój własny.
Miłego dnia.
manita