Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.

niedziela, 14 października 2012

historia jednego stołka

   Gdy wprowadziliśmy się do naszego mieszkania poprzednicy, poza nieuregulowanym rachunkiem za wodę, zostawili nam w prezencie stary stołek- zwykły taboret, jakich w naszych domach w latach zaprzeszłych było mnóstwo. Szczerze nie lubiłam tego typu siedziska ale skoro trwał remont stołek pozostał do jego zakończenia. O dziwo, po ukończeniu prac taboret nie wyleciał z hukiem do śmietnika a stał się meblem najczęściej przestawianym, wyciąganym i chowanym. Służył jako drabina, podstawka lub normalnie jako przedmiot do siedzenia. I choć przez ponad dziewięć lat kuł w oczy swoim okropnym wyglądem, sama muszę się przyznać, że osobiście traktowałam go jako najlepsze krzesło do maszyny.
 Skoro mebel ten był tak często przez nas użytkowany musiałam coś zmienić w jego wyglądzie. No sami przyznajcie, nie jest to sprzęt jaki można zaprezentować przy gościach.

 

   Chwyciłam papier ścierny, puszkę farby i postanowiłam "pimp my stołek". Ponieważ dawno nie zsiadałam do maszyny to kolejny pomysł jaki wpadł do mojej głowy sprawił mi wiele przyjemności i uszyłam pikowaną poduchę, którą przy pomocy gumek zamontowałam na taborecie. No i jak? Chyba nie trzeba go teraz chować przed ludźmi?





   Muszę Wam powiedzieć jeszcze o moim postanowieniu. Ponieważ nie lubię jesieni, czego wcale nie ukrywam, bo źle mnie nastraja do życia, postanowiłam przestać z nią walczyć i pogodzić się z tym, że jest. Dlatego oprócz wrzosów na balkonie wprowadziłam je do domu i wiecie co? Zrobiło się jakoś przyjemniej.

   Pozdrawiam Was więc wyjątkowo jesiennie.

24 komentarze:

  1. Świetna przemiana krzesła, super efekt!! Przypominają mi się czasy dziciństwa w kuchni przy stole stały cztery takie taborety a dodatkowo mieliśmy jeszcze takie wersje mini, dla dzieci, nogi miały o połowę krótsze :-)) i zachowały sie do dzisiaj u mojej mamy :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna przemiana, normalnie czuje sie zmotywowana do działań :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie teraz wygląda ten stołeczek :) Ile takie malowanie może zrobić dla starego mebla - nadaje mu nowe życie. A ta poduszeczka jest urocza :) Tez nigdy nie lubiłam jesieni, a szczególnie kiedy leje deszcz, ale taka słoneczna jak teraz nawet jest przyjemna :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczną poduchę uszyłaś, a po przemalowaniu stołek jak nowy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie nie trzeba go chować-bardzo ładny !!! Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze Ci poszło :) ja mam 4 stołki do podrasowania i nie mogę się zabrać - na razie dalej straszą... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam taki sam stołeczek, już wiem co z nim zrobię;-)))Manita jesień jest piękna!szkoda że bliżej mnie nie mieszkasz zaprosiłabym ciebie na spacer i kawę taką prawdziwą IT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam prawdziwą kawę, faktycznie szkoda- myślę, że byłoby miło.

      Usuń
  8. fajnie wyszedł ten taborecik, to co Ty teraz stworzysz przy tej maszynie, jeśli twoje "jestestwo" zasiądzie na takim dostojnym stołeczku ;-)
    Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Stołek bardzo Ci się udał ,
    ale chyba teraz strach go używać, żeby nie pobrudzić :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie że do mnie zajrzałaś bo ja poznałam Twój blog, super rzeczy robisz, szyjesz jestem pod wrażeniem :)))

    pozdrawiam serdecznie

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. Anitko podziwiam i z zachwytu wyjść nie mogę :)
    Stołek wyszedł superowo :)

    Ja też bym chciała takie wrzosy ale mój Koloruś by je po części niestety zjadł , Kala tylko próbuje od smyka się nauczyła ( jak Twoje kocurki kochane zachowują sie przy Panci kwiatkach)masz niesamowicie grzeczne futerka :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu, koty zgodnie stwierdziły, że te kwiaty są niejadalne a nawet nie przypasował im ich zapach więc omijają z daleka. Nie ma to jednak jak świeżo wschodzące zioła panci.

      Usuń
  12. Prawdziwa metamorfoza :-) Taborecik pierwsza klasa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Stołeczek dostał drugie życie ;) Piękny jest jak pięknie uszyłaś poduchę, razem tworzą cudną całość!!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam dwa identyczne stare taborety , więc jeśli pozwolisz odmienię swoje w podobny sposób :)Wyszło super

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna metamorfoza :) Dobry pomysł na poduszeczkę - takiego "chwytaka" jeszcze nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwytak jest bardzo prosty w wykonaniu i świetnie się sprawdza.

      Usuń
  16. Zacnie się teraz prezentuje ten taborecik, a co do jesieni to mam takie same uczucia, tylko ja jeszcze nie umiem się z nią pogodzić. I smutek...

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Wam wszystkim za tyle miłych słów.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz tu po sobie ślad.