Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.

niedziela, 2 marca 2014

torba

    Witajcie!

  Dzisiaj chcę Wam zaprezentować drugą z moich inspiracji do wyzwania w Szufladzie- afrykański zachód słońca. To patchworkowa torba wykonana w wymaganych kolorach. Oj coś te łatki za mną ostatnio chodzą :).






guzik też dostał materiałowe ubranie



   Torba już trafiła do mojej mamy i będzie jej towarzyszyć w zakupach.
Was nadal zapraszam do wzięcia udziału w zabawie.

Muszę się jeszcze Wam pochwalić prezentem jaki sobie sprawiłam.
Robię to tak rzadko, więc przyjemność jest ogromna.
Kryminały!!!


Zmykam czytać :)

sobota, 1 marca 2014

afrykańskie klimaty

    Witam Was przy sobocie. Dzieci w domu i od razu zrobiło się głośno i wesoło. Ferie się udały, zarówno  szarańczy jak i mamie, więc wszystko jest w najlepszym porządku. 

     Dzisiaj nie będzie poduszek ani łatek. Będzie za to szydełkowa kapa, którą wydziergałam na ławkę do ogródka. Kilka wieczorów przy niej spędziłam, ale nadgarstek już mi to wybaczył. Kapa ta, jest inspiracją do pierwszego organizowanego przeze mnie wyzwania, zatytułowanego afrykański zachód słońca.   







   Gdyby ktoś zechciał się przyłączyć do zabawy, byłoby mi niezmiernie miło. Kto ma ochotę na ciepłe słoneczko?

    Życzę Wam miłej soboty.

piątek, 28 lutego 2014

spodobało mi się :)

   Dzisiaj moja rodzinka wraca do domu. Nie powiem, było bardzo cicho i nawet brakowało mi tych małych, dziecięcych awantur, ale i mój czas tylko dla siebie się kończy. Nie ma co, poszyłam jak nigdy i to mnie cieszy.
  Wracają do tematu- jak powstała jedna poduszka, to trzeba przecież doszyć kolejne do kompletu. Spodobało mi się "łatkowanie", więc powstały jeszcze dwie.

    Pierwsza- to również dresden, tyle że mniejszy. 





   Druga to już wolna amerykanka, z uwagi na brak większej ilości białego materiału na tło. 




i wszystkie trzy razem


:)


czwartek, 27 lutego 2014

zauroczona

   Witam Was serdecznie.


   Od zawsze zerkałam na różnego rodzaju patchworkowe twory pełna zachwytu jednak przekonana, że ten rodzaj rękodzieła w moim wykonaniu nie miałby wielkiego sensu. Brak mi cierpliwości i szybko się zniechęcam. Jednak kiedy u Kasi zobaczyłam wzór dresden, nie mogłam o nim zapomnieć. Przez pół nocy myślałam, że fajnie byłoby spróbować. Rano wstałam, wyciągnęłam ołówek, kartkę, nożyczki i zaczęłam kombinację  typu alpejskiego ze skonstruowaniem wzoru klina idealnego. Gdy już go miałam wyciągnęłam szmatki i przystąpiłam do ich mozolnego wycinania nożyczkami. Gdy już miałam ich małą stertę, rozpoczęłam zszywanie i wiecie co? Bardzo mi się podobało. Tak bardzo, że po pracy zapomniałam odłączyć żelazko i grzało jeszcze z godzinkę.
    Oczywiście, ja już nie pikowałam tła, bo bałam się zepsuć efekty swojej pracy ale i tak jestem z siebie dumna jak paw a mój dresden bardzo mi się podoba- nieskromnie mówiąc.









Chyba muszę wyjść dzisiaj do sklepu
i kupić jakiegoś pączka?
pa :)