Witam późnym wieczorem.
Dzień coraz krótszy i czasu zaczyna mi brakować na wszystko. Mam tyle rzeczy do zrobienia a nie mam kiedy. Do tego łamie mnie coś w kościach, czyli jesień się zbliża... brrr.
Kiedy padł temat do naszego nowego wyzwania w Szufladzie pomyślałam, że tym razem, z uwagi na permanentny niedoczas, nie przygotuję inspiracji. Ale gdy wpadła w moje ręce pusta butelka, oczy same powędrowały do szafki z farbami. Dawno niczego nie zmalowałam, więc przystąpiłam do mazania pędzlem. Trochę skrawków białego lnu, sznurka, pereł, kawałek starego papieru, który opaliłam i poplamiłam kawą, odbitka przy pomocy nitro- pokleiłam, powiązałam i przygotowałam swoją butelczynę.
pozdrawiam
manita