Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.

sobota, 25 sierpnia 2012

z wielkiej tęsknoty...

... za szyciem. Miałam ciężki tydzień w pracy i do domu wracałam wieczorami. Mało czasu dla dzieci, mało czasu dla siebie, zero czasu na maszynę. No i w końcu jest sobota, wolna sobota. Dzieci pojechały do dziadków a ja mogłam zasiąść do szmatek. No i naszyłam.
Na pierwszy ogień poszły woreczki. Wszystkie na podszewkach.
Dla Julki z sową, bo moja gwiazdeczka sowy lubi bardzo.


Dla Mikołaja sportowy z piłeczkami, jak to na typowy woreczek do stroju na wf przystało. Prosty, bez zbędnych ozdób- jak to mówi mój syn- chłopacki.


Dla siostrzenicy Marianki trochę większy, na kapciole do przedszkola- z małym guziczkowym misiem.


Stwierdziłam, że nigdy jeszcze nie szyłam kosmetyczki, więc zabrałam się za nią. Zapinana na zamek, z zakładkami i podszewką w środku.


Mąż w trakcie mojego szycia stwierdził- z tej czerwonej kratki to byś mi mogła uszyć poszetkę do marynarki. Więc uszyłam mu czerwoną i jeszcze dwie inne, a niech się facet cieszy ;)


Nadal było mi mało, więc postanowiłam nadal uczyć się patchworku. Tym razem wybór padł na crazy patchwork- bo wydawało mi się to proste. Teraz jednak sądzę, że zszywanie równych kawałków jest chyba łatwiejsze :), niż dobieranie kolorowych ścinków różnego kształtu. Mimo to fajnie pracuje się z "łatkami". Powstał mały panel, z którego uszyłam maleńką saszetkę zapinaną na rzep. Patchwork crazy więc dostał jeszcze crazy kwiatek. Nie jest idealny ale jestem zadowolona, to kolejny krok nauki i kiedyś w przyszłości, jak już tak obszyję się w te maluchy, uszyję narzutę na łóżko :).



Wiecie co? Wcale nie mam dość szycia na dzisiaj ale chyba dam odsapnąć mężowi i sąsiadom od jednostajnego stukotu maszyny.

Na sam koniec, choć powinnam to zrobić na początku- bardzo serdecznie dziękuję za to, że mnie odwiedzacie, że piszecie takie miłe komentarze, że zostajecie w manitowisku. Przesyłam Wam buziaki :).

14 komentarzy:

  1. Piękne rzeczy szyjesz , worki dla dzieci są odjazdowe choć najbardziej podoba mi się ten z sówką :)saszetka z patchworku wygląda słodko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany!! Ile pięknych rzeczy na raz!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to zaszalałaś :)
    Sówka boska, i patchwork rewelacyjny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaszalałam i mam ochotę na jeszcze :). Dziękuję Wam za taaakie miłe komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  5. super produkcja :D

    no i patchwork na bank cię wciągnie ja go uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne rzeczy poszyłaś i to tak hurtowo,a crazy patchwork super zabawa,wciąga na dłużej,wiem coś o tym :)
    saszetka jest ekstra!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. małe rzeczy mają niesamowity urok, super te woreczki i reszta kompletu, ale poszetki do garnituru to jest pomysł pierwsza klasa! brawo! modny Twój mężczyzna będzie! i patchwork mam andzieję że Cię wciągnie na całego i że narzutę też uszyjesz :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję wam serdecznie. Faktycznie patchwork wciąga a narzuty mi się bardzo podobają, więc będę trenować wytrwale.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ normalnie wysyp wszystkiego! Z tą skromnością to przesadziłaś! :P Super wykorzystałaś piękne tkaniny, a sowa - odjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  10. śliczne prace ! Mam też ten materiał w piłeczki i się zastanawiałam co z niego uszyc ,a tu taki fajny woreczek widzę :))Super !

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładne prace! kolorowo tu aż miło..

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładne prace, kolorowe i z pomysłem a przede wszystkim dużo dobrej energii tu płynie, chętnie zagoszczę tutaj na dłużej! pozdrawiam Anka

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz tu po sobie ślad.