Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.

wtorek, 8 października 2013

dla małej myszki

    Witam Was serdecznie.

    Moja córcia poprosiła mnie, abym ubrała jej lalę. Tak właśnie powstał mysi komplet dla maluszka. Jest czapeczka, szaliczek, spódniczka i buciki. 







    Mysie ubranko jest wprawką do szydełkowania ubranek dla maluszków, gdyż w najbliższym czasie w naszym najbliższym otoczeniu pojawią się aż cztery małe bączki. Oj będzie miała ciotka co dziergać. Już się cieszę!
    Buziaczki.

sobota, 5 października 2013

w szydełkowym ciągu

   Witam Was serdecznie przy słonecznej sobocie. Mimo, że wieje, to słońce sprawiło, że dzień jest bardzo przyjemny. Od rana zdążyłam już pospacerować trzy godziny po lesie. Fajny spacer w towarzystwie mojej chrześnicy, zakończony został zebranym małym koszyczkiem grzybów. Teraz niestety czeka mnie mniej przyjemna zabawa w perfekcyjną panią domu, ale zanim zacznę robić pranie i ścierać kurze, chcę Wam pokazać czapeczkę jaką wyszydełkowałam właśnie dla mojej córci chrzestnej. 




   Czapę prezentuję na Julce, więc jest trochę płytka, ale Marianka jest młodsza i pasuje idealnie. Mała śmiga w niej do zerówki i jest szczęśliwa, bo ciocia dodała do kwiatka guziczek z Hello Kitty. Taką właśnie chciałam ciociu- czy może być większy komplement?

   Żeby nie było, że zatrzymałam się z nauką na czapkach, to pokazuję Wam jeszcze komin dla Julki. Zrobiony z cieniowanej włóczki akrylowej, przypadł do gustu Iskierce, która z wielką przyjemnością śmiga w nim na podwórko. 


   Na koniec mam przyjemność zaprezentować Wam kolejne moje blogowe odkrycie. Świeżutki powiew orientu, znaleziony zupełnie przypadkiem, jednak wrażenie zrobił na mnie na tyle duże, że postanowiłam Wam go zaprezentować. Oriental girl tworzy sutaszową biżuterię, która nieziemsko mi się podoba. Kolory, kształty, dodatki, ach. Bardzo mi się to wszystko podoba i mam nadzieję, że na tym blogu będę oglądać jeszcze wiele kolejnych i równie pięknych przedmiotów. Zapraszam Was do odwiedzenia bloga i pozostawienia jakiegoś miłego słówka na dobry początek blogowania, ja zostaję tam na dłużej.

zdjęcia pochodzą z bloga Powiew orientu.

    Miłej soboty. 

środa, 2 października 2013

Lolek

    Witam Was serdecznie.


     Dzisiaj- w odróżnieniu od poprzednich postów, będzie szyciowo! W końcu! Nie to, że schowałam szydełko, ale muszę przecież pokazać coś innego. Szyciowo, ale  to nie znaczy, że będzie super oryginalnie. Nadal realizuję prośby moich znajomych z kociego forum. Kolejny niebieski brytyjczyk to Loluś. Wskazówki były proste- ma być śmieszny i wesoły jak oryginał oraz to, żeby można go było posadzić na komodzie. Lubię takie realizacje, gdzie mogę sobie poszaleć. Z tych moich szaleństw wyszedł on:








   Loluś już u nowej właścicielki i podobno się podoba :). Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie odwiedziny. 

sobota, 28 września 2013

za co lubię jesień i polecam

    Witajcie.

   Przyznaję szczerze- jesień nie należy do moich ulubionych pór roku. Zdecydowanie jestem typem wiosenno- letnim. Są jednak takie dni, kiedy z przyjemnością sięgam po dzwoniący o 5 rano budzik, wstaję szybko, wlewam kawę do termosu, zabieram kanapki, zakładam kalosze i wsiadamy w samochód, aby jechać 200 kilometrów do naszego ulubionego lasu w okolicach Sławy. Tak, tak. Kocham wypady na grzyby. Ubóstwiam chodzić po lesie, wypatrując brązowych kapeluszy wśród igliwia. Lubię zapach drzew, śpiew ptaków. Wypady na grzyby to zdecydowany plus dla jesieni. Dzisiaj dodatkowo dopisała nam cudowna pogoda. 
    Tym razem akurat w zbieraniu szału nie było. W lesie więcej ludzi niż grzybów, ale i tak wypad uważam za udany.

moje ulubione czarne łebki


za pajęczynami akurat nie przepadam, zwłaszcza na twarzy

bezapelacyjny mister lasu

W pewnym momencie dzieciaki obsiadły motyle, były lekko ospałe i spokojnie lądowały na głowach, dłoniach. Machały skrzydłami wystawiając je do słonka.



Ten motyl to Rusałka żałobnik. Prawda, że piękne.

    Grzybki już zostały przebrane, oczyszczone. Małe podgrzybki mrożą się, duże suszą. Maślaczki i kozaki skończą w zupie, a kurki czekają na towarzystwo jajek. Mniam. Może w tym roku uda mi się zorganizować jeszcze jeden wypad do lasu, bardzo bym chciała.

    W moim cyklu- polecam nowe blogi, dzisiaj chciałabym Was zaprosić do Magdy, która od czerwca prowadzi lalki szmacianki. Wpadłam do niej zupełnie przypadkiem i się zachwyciłam. Dodatkowo Magda mieszka blisko mnie, dzięki czemu dodatkowo poczułam, że muszę Wam o niej napisać.
     Ostatnio sporo się pisało na temat tild, że niby są już nudne, że ile razy można je oglądać. Nie zgadzam się z tymi twierdzeniami. Tildy uwielbiam! Mogę je oglądać wciąż i stale. A te, które znajdziecie na polecanym blogu są niesamowicie piękne, kolorowe, dopracowana. Magda nie trzyma się sztywno szblonu, jej lalki są inne od tych książkowych ale przy tym spójne w całości, co nadaje im specyficzny styl. Kolejna sprawa, to to, w jaki sposób Magda je prezentuje. Zdjęcia są fantastyczne! Ale co ja będę Wam pisać same się przekonajcie i wpadnijcie pooglądać lalki szmacianki

zdjęcia pochodzą z bloga Magdy


    Życzę Wam miłej niedzieli :)