Dzisiaj będzie odmiennie od ostatnich postów. Będzie szyciowo i dzieciowo. To wszystko za sprawą koleżanki szarańczy. Dzieciaki zostały zaproszone do niej na urodziny i to dziecko kochane poprosiło o kota klamkowca, który podobał się jej od dwóch lat. Bardzo mnie wzruszyła ta prośba, bo w towarzystwie oczekiwań innych dzieci typu bransoletki markowych producentów biżuterii ( tak, tak- takich prezentów oczekują 10- latki!) była taka normalna, zwykła, naturalna i jednocześnie wzruszająca, że takie dzieciaki jeszcze są na tym świecie. Mimo braku czasu, zasiadłam do maszyny i powstał różowy kot.
miłego dnia
manita