Witam Was serdecznie przy słonecznej sobocie. Mimo, że wieje, to słońce sprawiło, że dzień jest bardzo przyjemny. Od rana zdążyłam już pospacerować trzy godziny po lesie. Fajny spacer w towarzystwie mojej chrześnicy, zakończony został zebranym małym koszyczkiem grzybów. Teraz niestety czeka mnie mniej przyjemna zabawa w perfekcyjną panią domu, ale zanim zacznę robić pranie i ścierać kurze, chcę Wam pokazać czapeczkę jaką wyszydełkowałam właśnie dla mojej córci chrzestnej.
Czapę prezentuję na Julce, więc jest trochę płytka, ale Marianka jest młodsza i pasuje idealnie. Mała śmiga w niej do zerówki i jest szczęśliwa, bo ciocia dodała do kwiatka guziczek z Hello Kitty. Taką właśnie chciałam ciociu- czy może być większy komplement?
Żeby nie było, że zatrzymałam się z nauką na czapkach, to pokazuję Wam jeszcze komin dla Julki. Zrobiony z cieniowanej włóczki akrylowej, przypadł do gustu Iskierce, która z wielką przyjemnością śmiga w nim na podwórko.
Na koniec mam przyjemność zaprezentować Wam kolejne moje blogowe odkrycie. Świeżutki powiew orientu, znaleziony zupełnie przypadkiem, jednak wrażenie zrobił na mnie na tyle duże, że postanowiłam Wam go zaprezentować. Oriental girl tworzy sutaszową biżuterię, która nieziemsko mi się podoba. Kolory, kształty, dodatki, ach. Bardzo mi się to wszystko podoba i mam nadzieję, że na tym blogu będę oglądać jeszcze wiele kolejnych i równie pięknych przedmiotów. Zapraszam Was do odwiedzenia bloga i pozostawienia jakiegoś miłego słówka na dobry początek blogowania, ja zostaję tam na dłużej.
zdjęcia pochodzą z bloga Powiew orientu.
Miłej soboty.

