... raz podgrzybek, raz maślaczek.
Tak, tak, tak! Uwielbiam grzyby! Lubię las, lubię jak wstajemy rano, wsiadamy w samochód i jedziemy ponad 2 godzinki do naszego ulubionego lasu w okolicach Sławy. Lubię z koszykiem w ręku wędrować między drzewami, czując pod stopami uginający się mech.
W tym roku plany zupełnie nie składały się z grzybobraniem ale ta sobota musiała to zmienić i zmieniała. Wcześnie rano zbudziłam szarańczę i razem z dziadkami wyprawiliśmy się do lasu. Pogoda nam dopisała a i grzyby nie chowały się przed naszymi oczami. Przywieźliśmy wielki kosz grzybków i teraz w moim domu pięknie nimi pachnie. Jutro na obiad będzie krem z kurek z kluskami, mniam.
Dziękuję oczywiście za odwiedziny w moich skromnych progach i wszystkie miłe słowa, za które gorąco Was tulę. Pozdrawiam i idę sprawdzić jak tam moje grzybki.
Kolorowych snów. Moje będą pewnie leśno- grzybowe, zawsze tak mam po powrocie z lasu. Wy też?
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.
sobota, 6 października 2012
czwartek, 4 października 2012
recykling
Dzisiaj króciutko i szybciutko, bo zajęć całe mnóstwo a już ciemno za oknem jakby środek nocy był. Chciałam Wam pokazać sposób na wykorzystanie starych swetrów i uszycie z nich czapek. Fajny tutek został wyszukany przez dziewczyny z forum Szyjemy po godzinach- zobaczcie jaki fajny- czapki ze swetra.
Oczywiście musiałam spróbować. Dosłownie kilka minut i czapka gotowa. Lulek zadowolony, choć mina na fotkach o tym nie świadczy (oj te ośmiolatki!).
No i znowu się chwalę tworami moich dzieci. Deski do krojenia. Lawendowa Lulki dla babci Kasi i "na ludowo" Kolki dla babci Basi. Babcie zachwycone.
Moje drogie dziękuję Wam, ze ze mną jesteście- to napędza mnie do pracy i daje sporo satysfakcji. Gdy mam zły dzień, wpadam na bloga, czytam Wasze komentarze i od razu robi się lepiej na duszy.
Purr- witam Cię serdecznie i bardzo się cieszę, że jesteś.
Oczywiście musiałam spróbować. Dosłownie kilka minut i czapka gotowa. Lulek zadowolony, choć mina na fotkach o tym nie świadczy (oj te ośmiolatki!).
No i znowu się chwalę tworami moich dzieci. Deski do krojenia. Lawendowa Lulki dla babci Kasi i "na ludowo" Kolki dla babci Basi. Babcie zachwycone.
Moje drogie dziękuję Wam, ze ze mną jesteście- to napędza mnie do pracy i daje sporo satysfakcji. Gdy mam zły dzień, wpadam na bloga, czytam Wasze komentarze i od razu robi się lepiej na duszy.
Purr- witam Cię serdecznie i bardzo się cieszę, że jesteś.
środa, 3 października 2012
dalej w poduchach
Dzisiaj wyjątkowo na początku powitam nowe obserwatorki, bo od ostatniego posta dołączyły do manitowiska aż cztery Panie :). To dla mnie wielki zaszczyt i ogromna radość. Witam więc Danusię, Libeelulę, yeshkę oraz asienkę s- czujcie się jak u siebie.
Kontynuuję szycie poduszek. Myślałam, że zrobię więcej, ale chyba jakieś przeziębienie mnie łapie i nie najlepiej się czuję. Poza tym aura nie sprzyja pracy- jest ponuro i szybko robi się ciemno. Są więc tylko dwie poduchy- duża, kwadratowa i wałeczek sporych rozmiarów. W planach jeszcze kilka, bo akurat poduszki uwielbiam.
Wybaczcie jakość zdjęć ale gdy wracam do domu o dobrym świetle mogę sobie już tylko pomarzyć :(.
Dziękuję Wam za to, ze jesteście ze mną. Lubię czytać Wasze komentarze, więc pisać możecie do woli ;). Pozdrawiam serdecznie i idę zrobić sobie gorącej herbaty z cytryną.
Kontynuuję szycie poduszek. Myślałam, że zrobię więcej, ale chyba jakieś przeziębienie mnie łapie i nie najlepiej się czuję. Poza tym aura nie sprzyja pracy- jest ponuro i szybko robi się ciemno. Są więc tylko dwie poduchy- duża, kwadratowa i wałeczek sporych rozmiarów. W planach jeszcze kilka, bo akurat poduszki uwielbiam.
Wybaczcie jakość zdjęć ale gdy wracam do domu o dobrym świetle mogę sobie już tylko pomarzyć :(.
Dziękuję Wam za to, ze jesteście ze mną. Lubię czytać Wasze komentarze, więc pisać możecie do woli ;). Pozdrawiam serdecznie i idę zrobić sobie gorącej herbaty z cytryną.
poniedziałek, 1 października 2012
bardzo romantic ;)
Nie mogłam już patrzeć na moje poduszki w salonie. Kiedyś mi się podobały ale teraz już nie, chyba każda kobieta tak ma. Ponieważ mam dzisiaj w pracy dyżur na godzinę 14.00, szarańczę odprowadziłam rano do szkoły, to postanowiłam temu zaradzić. W szafie zalegał kawał materiału w różyczki, który dawno temu kupiłam ale nie mogłam się za niego zabrać. Wyciągnęłam, pooglądałam, chwyciłam jeszcze bawełnianą surówkę, zamki i zasiadłam do maszyny. Chwila moment i mam dwie nowe poszewki. Pozostałe muszę uszyć później, bo czasu już niestety nie starczyło.
Chciałam jeszcze powitać serdecznie nową obserwatorkę Xementynę- bardzo się cieszę, że się u mnie rozgościłaś. Oczywiście dziękuję za tyle miłych słów jakie zostawiacie w manitowisku.
Pozdrawiam Was ciepło w ten pochmurny dzień.
Chciałam jeszcze powitać serdecznie nową obserwatorkę Xementynę- bardzo się cieszę, że się u mnie rozgościłaś. Oczywiście dziękuję za tyle miłych słów jakie zostawiacie w manitowisku.
Pozdrawiam Was ciepło w ten pochmurny dzień.
Subskrybuj:
Posty (Atom)