Gdy wprowadziliśmy się do naszego mieszkania poprzednicy, poza nieuregulowanym rachunkiem za wodę, zostawili nam w prezencie stary stołek- zwykły taboret, jakich w naszych domach w latach zaprzeszłych było mnóstwo. Szczerze nie lubiłam tego typu siedziska ale skoro trwał remont stołek pozostał do jego zakończenia. O dziwo, po ukończeniu prac taboret nie wyleciał z hukiem do śmietnika a stał się meblem najczęściej przestawianym, wyciąganym i chowanym. Służył jako drabina, podstawka lub normalnie jako przedmiot do siedzenia. I choć przez ponad dziewięć lat kuł w oczy swoim okropnym wyglądem, sama muszę się przyznać, że osobiście traktowałam go jako najlepsze krzesło do maszyny.
Skoro mebel ten był tak często przez nas użytkowany musiałam coś zmienić w jego wyglądzie. No sami przyznajcie, nie jest to sprzęt jaki można zaprezentować przy gościach.
Chwyciłam papier ścierny, puszkę farby i postanowiłam "pimp my stołek". Ponieważ dawno nie zsiadałam do maszyny to kolejny pomysł jaki wpadł do mojej głowy sprawił mi wiele przyjemności i uszyłam pikowaną poduchę, którą przy pomocy gumek zamontowałam na taborecie. No i jak? Chyba nie trzeba go teraz chować przed ludźmi?
Muszę Wam powiedzieć jeszcze o moim postanowieniu. Ponieważ nie lubię jesieni, czego wcale nie ukrywam, bo źle mnie nastraja do życia, postanowiłam przestać z nią walczyć i pogodzić się z tym, że jest. Dlatego oprócz wrzosów na balkonie wprowadziłam je do domu i wiecie co? Zrobiło się jakoś przyjemniej.
Pozdrawiam Was więc wyjątkowo jesiennie.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywanie bez uprzedniego uzyskania mojej zgody.
niedziela, 14 października 2012
sobota, 13 października 2012
uratowane wieko
Witam serdecznie w ten dość słoneczny poranek. Pozwolicie, że na samym początku przedstawię nowych obserwatorów- Monique, Moniko PÓźNIAK- witam serdecznie i dziękuję, że postanowiłyście zostać u mnie dłużej, bardzo cieszę się z tego powodu :).
Dzisiaj chwiałam pokazać coś, co sama nie wiem jak nazwać mogę. Dla ułatwienia sobie zadania, uznałam to coś za tablicę ;).
W domu miałam wieko od starego kosza. Wieko, które się plątało pod nogami ale szkoda było je wyrzucić. Zupełnie niepotrzebne nikomu, wręcz przeciwnie nawet przeszkadzające, taka zawalidroga. Nie wiem dlaczego ale jakoś zawsze szkoda mi go było i stawiałam w kącie zamiast się go pozbyć.
Owo wieko nie miało przed sobą świetlanej przyszłości- mogło skończyć jako koci drapak albo jeszcze marniej w koszu na śmieci. Te dwie opcje chodziły mi po głowie i... wczoraj mnie olśniło. Chwyciłam wieko, klej, starą ramkę z aniołami (jej życie też już się kończyło, gdyż została właściwie sama pęknięta przednia część ramki). Nałożyłam klej, obciążyłam i po kilku godzinach cieszyłam się już moją tablicą.
Podoba mi się bardzo a co ważniejsze, zamocowałam ją na rurach, których nienawidzę i wydaje mi się, że teraz są mniej widoczne ;).
Do tablicy można przyczepiać różne rzeczy- zdjęcia, zawieszki, ozdoby. Na dzień dzisiejszy powiesiłam na niej jedno z moich serc.
Tak oto uratowałam wieko, które teraz cieszy moje oczy. Mąż jak wróci z pracy z pewnością stwierdzi- no tak mieszkam w Cepelii- no cóż taką sobie babę wziął to teraz żyje ze mną i z moimi gratami.
Buziaki.
Dzisiaj chwiałam pokazać coś, co sama nie wiem jak nazwać mogę. Dla ułatwienia sobie zadania, uznałam to coś za tablicę ;).
W domu miałam wieko od starego kosza. Wieko, które się plątało pod nogami ale szkoda było je wyrzucić. Zupełnie niepotrzebne nikomu, wręcz przeciwnie nawet przeszkadzające, taka zawalidroga. Nie wiem dlaczego ale jakoś zawsze szkoda mi go było i stawiałam w kącie zamiast się go pozbyć.
Owo wieko nie miało przed sobą świetlanej przyszłości- mogło skończyć jako koci drapak albo jeszcze marniej w koszu na śmieci. Te dwie opcje chodziły mi po głowie i... wczoraj mnie olśniło. Chwyciłam wieko, klej, starą ramkę z aniołami (jej życie też już się kończyło, gdyż została właściwie sama pęknięta przednia część ramki). Nałożyłam klej, obciążyłam i po kilku godzinach cieszyłam się już moją tablicą.
Podoba mi się bardzo a co ważniejsze, zamocowałam ją na rurach, których nienawidzę i wydaje mi się, że teraz są mniej widoczne ;).
Do tablicy można przyczepiać różne rzeczy- zdjęcia, zawieszki, ozdoby. Na dzień dzisiejszy powiesiłam na niej jedno z moich serc.
Tak oto uratowałam wieko, które teraz cieszy moje oczy. Mąż jak wróci z pracy z pewnością stwierdzi- no tak mieszkam w Cepelii- no cóż taką sobie babę wziął to teraz żyje ze mną i z moimi gratami.
Buziaki.
czwartek, 11 października 2012
Dzień Nauczyciela.
Matulu jak ja się cieszę, że tyle osób odwiedziło już moje skromne progi. Witam attanę, aniutę, agnieszkęk, super że jesteście :). Ostatnio mam strasznie mało czasu i ta pogoda źle na mnie działa, ale jak wpadam do manitowiska i czytam Wasze słowa, jakie tu zapisujecie to aż buzia mi się cieszy. Dziękuję, że jesteście ze mną :).
Szarańcza moja osobista uczęszcza do drugiej klasy. Muszę przyznać, nawet przyznam to z wielką ulgą, do szkoły chodzą z uśmiechem i ochotą. Duży wkład w ich nastawienie ma niewątpliwie wychowawca klasy. Pani szarańczaków jest super, sympatyczna, otwarta, bezproblemowa i dzieciaki ją uwielbiają. Nie powiem, że w klasie zawsze panuje atmosfera tylko i wyłącznie dobrej zabawy i swawoli, wręcz przeciwnie- dzieci mają sporo nauki, dużo czytają, piszą dyktanda i klasówki, jednak wspaniałość charakteru wychowawcy powoduje, że wcale się tym nie zniechęcają.
Jak wiadomo Dzień Nauczyciela za pasem, więc postanowiliśmy w tym roku podziękować "naszym Paniom" w sposób bardziej oryginalny, niż poprzez bukiety kwiatów. Samodzielnie, no może z niewielką pomocą mamy ;), szarańcza przygotowała ramki a do kompletu dołożyła wcześniej zrobione zakładki. Mamy nadzieję, że się spodobają obdarowanym.
Dobrej nocy.
Szarańcza moja osobista uczęszcza do drugiej klasy. Muszę przyznać, nawet przyznam to z wielką ulgą, do szkoły chodzą z uśmiechem i ochotą. Duży wkład w ich nastawienie ma niewątpliwie wychowawca klasy. Pani szarańczaków jest super, sympatyczna, otwarta, bezproblemowa i dzieciaki ją uwielbiają. Nie powiem, że w klasie zawsze panuje atmosfera tylko i wyłącznie dobrej zabawy i swawoli, wręcz przeciwnie- dzieci mają sporo nauki, dużo czytają, piszą dyktanda i klasówki, jednak wspaniałość charakteru wychowawcy powoduje, że wcale się tym nie zniechęcają.
Jak wiadomo Dzień Nauczyciela za pasem, więc postanowiliśmy w tym roku podziękować "naszym Paniom" w sposób bardziej oryginalny, niż poprzez bukiety kwiatów. Samodzielnie, no może z niewielką pomocą mamy ;), szarańcza przygotowała ramki a do kompletu dołożyła wcześniej zrobione zakładki. Mamy nadzieję, że się spodobają obdarowanym.
Dobrej nocy.
niedziela, 7 października 2012
wyróżnienie :)
Po raz kolejny jest mi bardzo miło ogłosić, że ktoś postanowił wyróżnić mój blog. Jupi- jakby to powiedziała szarańcza na wieść o dobrej nowinie.
Wyróżnienie przyleciało do mnie od Weasel- autorki bloga weasels-world. Moja droga z całego serca dziękuję i bardzo się cieszę z otrzymanej nagrody.
Teraz zgodnie z zasadami muszę wyróżnić pięć blogów, które nie posiadają zawrotnej 200 osobowej listy obserwatorów. Trudne to zadanie, bo istnieje tyle miejsc, które z wielką przyjemnością odwiedzam, ale skoro wybrać muszę to wyróżniam:
Wyróżnienie przyleciało do mnie od Weasel- autorki bloga weasels-world. Moja droga z całego serca dziękuję i bardzo się cieszę z otrzymanej nagrody.
Teraz zgodnie z zasadami muszę wyróżnić pięć blogów, które nie posiadają zawrotnej 200 osobowej listy obserwatorów. Trudne to zadanie, bo istnieje tyle miejsc, które z wielką przyjemnością odwiedzam, ale skoro wybrać muszę to wyróżniam:
Dom pod aniolkiem- Dagmara wie, że uwielbiam ją za to, że daje nowe życie starym meblom, czasami nawet je ratuje od siekiery
Gdzie nasza kraina nabiera barw- bo czuję, że z Rozą łączy mnie sporo rzeczy
Uroczy detal- bo Chenia tworzy cuda i bardzo mi się podoba sposób w jaki ozdabia swój dom
Hanulkowy dom- Hanuszka tworzy cuda w pięknych, pastelowych kolorach, które straszliwie mi się podobają
Tęczowe barwy.- bo czuję ogromną sympatię do anulek i lubię jej blog odwiedzać.
Uff, ciężko było bo jest mnóstwo miejsc, do których zaglądam z wielką przyjemnością ale zasady są zasadami ;). Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
